Przejdź do głównej zawartości

Prześwity - Wiersze. 15. Tam doką idę...

 

Tam dokąd idę

Tam dokąd idę 

jest nieustępujące światło

nie mogące przestać

przenikać wszystkich rzeczy

które w jednej chwili są przezroczyste

które nie mają granic

dla wzroku oślepionego blaskiem

dla dłoni przeciągniętych w widzeniu

zbyt wyraźnym aby przestać

 

Tam dokąd idę

wszystko jest na nowo odsłonięte

niemierzone nawet blaskiem

który truchleje pod moimi stopami –

idę wciąż dalej

jednak młode góry i stare rzeki

skręcają się pod ciężarem mych kroków

bo nic nie ustępuje tak prędko

jak owa chwila

której nie ma

która ciąży naokoło

jak wycinek

jak słowo

powiedziane zbyt napastliwie –

aby było zrozumiane

 

Tam dokąd idę

jest przestrzeń zbyt rozległa

aby mogła mnie objąć

zbyt rozstrzelona w stronę

którą mierzymy

 

bo wszelki wzrok

nie ustaje

a widzi wszystko

bez końca


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Z półki leśnej Bibliotekarki - 37. Raki i raczki, czyli refleksje na temat książek przeczytanych tuż przed Międzynarodowym Dniem Walki z Rakiem - Milena Ziemba „Nie mam czasu na raka. Jestem zajęta życiem”, Georgi Gospodinow „Śmierć i ogrodnik” oraz… „Poniemieckie” Karoliny Kuszyk.

  Raki i raczki, czyli refleksje na temat książek przeczytanych tuż przed Międzynarodowym Dniem Walki z Rakiem - Milena Ziemba „Nie mam czasu na raka. Jestem zajęta życiem”, Georgi Gospodinow „Śmierć i ogrodnik” oraz… „Poniemieckie” Karoliny Kuszyk.

Prześwity - Wiersze. 13. Ostatnia linijka

  Ostatnia linijka

Prześwity - Wiersze. 19. Tłumacz

  Tłumacz   Gdybym mógł tylko wytłumaczyć co robię co Inny powiedział dosłownie powtarzam tylko słowo po słowie co napisał by więcej nie mówić W mojej wierności jest skaza jednak mój język zasłonięty oplata za mocno co względem innego światła jest swobodne jednak by zrozumieć trzeba więcej   ja tylko tłumaczę co było powiedziane mnie tylko przyrzeka jeden głos: przekaż dalej